Approval Trumpa może kosztować Republikanów większość w Senacie
W 2018 r. wyniki wyborów do Senatu były bardzo silnie skorelowane z approvalem Trumpa. Gdyby powtórzyło się to w 2026 r. oznaczałoby to wielkie problemy dla Republikanów.
W wyborach do Kongresu w 2018 r. Republikanie powiększyli swoją senacką większość pomimo klęski w głosowaniu powszechnym. Wynikało to z bardzo niekorzystnej mapy dla Demokratów, którzy musieli bronić wiele miejsc w stanach w których Donald Trump zaledwie dwa lata wcześniej wygrał z wysoką przewagą.
Osiem lat później nadchodzą kolejne wybory w środku kadencji Trumpa i po raz kolejny mapa senacka wygląda bardzo źle dla Demokratów. Bronią oni dwóch miejsc w stanach wygranych przez Donalda Trumpa (Georgia i Michigan), a Republikanie bronią tylko jeden wygrany przez Kamale Harris (Maine). Do zdobycia większości Demokraci musieliby odbić łącznie cztery miejsca z rąk Republikanów. W teorii byłoby to utrzymanie wszystkich swoich i miejsc i odbicie czterech z tej listy: Maine (Harris +7), Karolina Północna (Trump +3), Ohio (Trump +11), Iowa (Trump +13), Alaska (Trump +13), Teksas (Trump +14), Floryda (Trump +13), Nebraska (Trump +20), Kansas (Trump +16). W teorii ekstremalnie trudne zadanie, ale nie niemożliwe.
Przy ciągle pogarszających się sondażach dla Republikanów coraz bardziej prawdopodobne wydaję się, że w tegorocznych wyborach ujrzymy niebieską falę co najmniej tak dużą jak w 2018 r. Donald Trump zapowiedział w tym tygodniu, że w kampanii wyborczej będzie tak aktywny, jakby to on sam był na karcie wyborczej. Przy tak niskiej aprobacie prezydenta należy to odczytywać jako kapitulacje walki o Izbę Reprezentantów i postawienie na maksymalna polaryzację wyborców w celu obrony większości w Senacie.
Approval Trumpa a wyniki do Senatu w 2018 r.
Z ciekawości zebrałem wyniki wyborów do Senatu z 2018 r. i zestawiłem z approvalem Trumpa w stanie według badań wykonanych przez NORC. Wykluczyłem tylko Utah i Wirginie Zachodnią (szczególna sytuacja stanów), Kalifornie (brak kandydata Republikanów) i Nowy Meksyk (silny trzeci kandydat).
Okazuje się, że istnieje bardzo silna korelacja (R^2=0,907) między approvalem Trumpa, a wynikami wyborów do Senatu w danym stanie, a przecież pomijamy tu całe mnóstwo bardzo istotnych czynników takich jak siła kandydata, sytuacja lokalna itd. Nie wspominając, że w niektórych stanach (Nebraska, Rhode Island, Delaware) liczba ankiet NORC była śmiesznie niska i błąd sondażu może być bardzo duży.
Następnie skorygowałem wyniki wyborów o WAR stworzony przez Split Ticket i wyrzuciłem stany z bardzo małą ilością respondentów w badaniach NORC. W uproszczeniu WAR to miara siły kandydata obliczana na podstawie fundamentów takich jak przewaga inkumbenta, downballot lag, środki finansowe, demografia. Po takiej korekcie otrzymujemy wyniki, które powinny zaistnieć przy “przeciętnych” kandydatach.
Nasza korelacja pomiędzy wynikami, a approvalem jeszcze znacząco rośnie. Możemy zauważyć, że approval Trumpa w stanie w trakcie wyborów w 2018 r. praktycznie idealnie przewidywał baseline pod wyniki senackie. Dopiero jakość indywidualnych kandydatów znacząco dodaje nam niepewności. Przy przeciętnych kandydatach obu partii to Republikanie powinni wygrać wybory w Arizonie, Montanie i Zachodniej Wirginii, a Demokraci na Florydzie.
Stan gry w 2026 r.?
Znając dzisiejsze wyniki approvalu Trumpa w każdym ze stanów, pokusiłem się do dokonania ekstrapolacji na bardzo prostym modelu. Da nam to bardzo ogólny obraz jak może wyglądać senacka mapa w tegorocznych wyborach. Nie należy odczytywać tego jako prognozy przyszłości. Jest to wielkie uproszczenie i pokazanie jak sytuacja mogłaby wyglądać, gdyby wyniki tegorocznych wyborów do Senatu były tak samo skorelowane z approvalem Trumpa jak w 2018r.
Pod uwagę wziąłem dane Morning Consult, które są zdecydowanie bardziej korzystne dla Republikanów niż dane YouGov. Jest to celowa zagrywka, gdyż mimo że dane YouGov dziś są prawdopodobnie znacznie bliżej prawdy, to w tym samym okresie osiem lat temu approval Trumpa zaczynał rosnąć i w wyborach w 2018 r. był sporo wyższy niż w styczniu 2018 r. Zakładam całkowicie arbitralnie, według własnego widzimisię, które dane mogą być bliższe tym, które zobaczymy za nieco ponad 9 miesięcy w exit pollu. Muszę też zaznaczyć, że approval Trumpa w trackerze Morning Consult jest sporo wyższy w Wirginii, Kalifornii i New Jersey od tego z badań exit poll sprzed dwóch miesięcy.
Efekt? Przy przeciętnych kandydatach w tradycyjnych swing states, to Demokraci powinni być w nich wyraźnymi faworytami, a Iowa i Ohio mogły by być na żyletki. Oczywiście takie przedstawienie sprawy byłoby bardzo mylące. W wielu stanach obie partie wystawią bardzo silnych kandydatów, ale też ekstremalnie słabych.
Suche wyniki skorygowałem jeszcze raz o WAR kandydatów — przeciętny kandydat Republikanów poniósłby gigantyczną klęskę w Maine, a Susan Collins jest kandydatką wybitną. Nie jest to też perfekcyjna korekta, nie ma danych WAR dla Roya Coopera i jest on traktowany jako kandydat “przeciętny”, a w rzeczywistości prawdopodobnie okaże się bardzo silnym. Tak samo w Teksasie Ken Paxton okaże się kandydatem ekstremalnie słabym, ale nie mamy danych WAR, by to skorygować.
Po korekcie o siłę kandydatów Demokraci byliby praktycznie pewni utrzymania wszystkich swoich dotychczasowych miejsc. Dodatkowo byliby faworytami w Karolinie Północnej i lekkimi faworytami w Ohio. Dodatkowo wyścigi w Maine, Alasce, Nebrasce, Iowa i Kansas powinny być na żyletki.
Oczywiście wszystko to występuje przy bardzo ambitnym założeniu, że approval Trumpa w stanach będzie taki jaki dziś szacuje Morning Consult oraz że będzie on bardzo blisko skorelowany z finalnymi wynikami głosowania. Nie są to żadne moje przewidywania, cały artykuł ma tylko pokazać, że większość w Senacie jest jak najbardziej w grze tych wyborach. Przykładowo Floryda i Karolina Południowa, które tutaj są przedstawiane jako teoretycznie “w grze” mają dziś ratingi jako bezpiecznie republikańskie.
Jak odczytywać powyższe dane? W wyborach senackich w 2018 r. w stanie, w którym approval Trumpa był równy jego obecnemu approvalowi w Iowa, należało się spodziewać wyniku bliskiego remisu przy przeciętnych kandydatach obu partii. Tak nie musi się wydarzyć w tym roku. Pokazuje to tylko niebezpieczeństwo dla Republikanów, jakie niesie za sobą robienie z midtermsów referendum na temat Trumpa.

